Przyszła wena :) Od maja zaczęłam przygodę z hennowaniem. Jest to o tyle ciekawa droga, że nie wiadomo co wyjdzie na głowie,ale w moim przypadku nie zielone włosy, jak przy chemii. Jednak! Moja bolączka to odrosty... I tu ciągle nie wiem... przyciemniać te pofarbowane czy rozjaśniać odrosty, więc na razie sobie żyją :) A oto praktyka ( ten sam pokój mniej więcej to samo oświetlenie, czyli w miarę pochmurno):
zaraz po drugim hennowaniu henną czerwoną


tu gdzieś po półtorej miesiąca, słońce, plaza itp. zrobiło swoje. Nie, nie są blond jak sie wydaje, w rzeczywistości sprany rudy,ale rudy :D, nie aż taki zły jak to widzę u niektórych farbowanych chemicznie. <no offence>

zaraz po hennowaniu trzeci raz
Oglnie włosy są super, kolor jest ok, (chociaż wolałabym taki jak na 3 obrazku, aby się już nie wypłukiwał ani trochę), ale zobaczymy :]
A tu w pełni słońca: kolor (marchew, neon bażant kurkuma?), którego NIENAWIDZĘ na sobie!! Argh co tu zrobić... Q_Q (tylko nadzieja, że tak wygląda tylko na aparacie w pełni słonecznej pogody):
Heh he :D